Plan miasta Radom

Podobne podstrony
 
Czytasz posty wyszukane dla zapytania: Plan miasta Radom




Temat: Pierwsze płockie apartamentowce
Witam,

cena 1m kw w bloku o wysokim standardzie w Wawie to ok 4000 PLN. Srednia placa
w Wawie to okolo 3000 PLN.
cena 1 m kw w apartamentowcu w Wawie to 6000 PLN.

Z tej proporcji wynika, ze cena tych blokow na Podloszycach jest atrakcyjna, a
cena blokow o nizszym standardzie powinna oscylowac okolo 1500 PLN.
Mozna za pomoca Inetrnetu przeszykac oferty nieruchomosci w promieniu 70 km od
Warszawy i na tej podstawie zapewne dojsc do ciekawych wnioskow.
Jak by ktos w ramach pracy licencjackiej taka analiza zrobil?

Powstaje pytanie, czy standard blokow w Plocku bedzie rzeczywiscie
apartamentowcem, czy tez raczej, blokiem o wysokim standardzie.

Z opisu wynika (i ceny) ze jednak to pierwsze, czyli bedziem yw Plocku mieli
pierwszy blok o wysokim standardzie (udogodnienia o jakich pisze autor
artykulu nei sa zadna kosmiczna rewelacja,).

Jezeli tak, to jest to raczej drogo, takie obiekty kosztuja w Piasecznie (ok 40
minut od Centrum) okolo 3000 PLN.
Pojawia sie inne ciekawe pytanie - dlaczego wladze Plocka nie chca podniesc
zainteresowania mieszkaniami w Plocku, akcentujac bliskosc bogatej Warszawy,
ulatwaijac dojazd autostrada itp?

Przeciez wystarczy wybudowac droge dwupasmowa do Zakroczymia! Wszystkie gminy
na trasie Zakroczym - Plock powinny byc zainteresowane automatycznym
zwiekszeniem zainteresowania inwestorow wywolanym peerspektywa mieszkania w
obszarez skarpy wislanej, z dala od aglomeracji, a mimo to okolo 50 minut
samochodem od Centrum Wawy.
Zamiast tego mamy Most prowadzacy z Podolszyca do Radziwia - przeciez
zwiekszony ruch bedzie plynal dalej przez miasto i okolice waskimi drogami...

Na calym swiecie obszary peryferyjne (czyli oddalone okolo 50 minut drogi od
aglomeracji) staja sie zapleczem wielkich miast, udostepniajac spokoj, nieco
nizesze ceny nieruchomosci i pryzwzoity dostep do infrastruktury (szkoly,
zdrowie itp). Wszyscy na tym zyskuja - mieszkancy zarowno wielkiego miasta (bo
moga sie zen wyprowadzic, zarabiajac nadal w Centrum), gospodarka "peryferii"
(ile osob z Plocka wyprowadzilo sie w ostatnim czasie do Wawy i przestal ow
Plocku placic podatek dochodowy?).

Wydaje mi sie, ze jest to punkt wyjscia do szerokiej dyskusji o dlugofalowym
planie rozwoju takich miest jak Plock, Ciechanow, Radom.

Szkoda, ze takie jdyskusji po prostu nei ma, bo lokalne "elity" polityczne
zajeta sa drobnymi "geszeftami" przy piwie z kolegami, aferami w stylu "ktos
ukradl pryzstanek autobusowy", badz rozdymaniem wielkomieskich aspitracji
planami architektoniczno-inwestycyjnymi ktore i tak (zaraz po wyborach) okazuja
sie byc nierealne...

Szkoda, ze Mazowsze nie potrafi wykorzystac atutu, jakim jest bliskosc do
gospodarczego Centrum kraju. Nadal bedzie slychac narzekania "ze mlodzi
wyjezdzaja do Warszawy", ze "lekarze sa tylk ow Warszawie" itp, a brak
rzetelnej dyskusji co zrobic, zeby Plock z powroem byl atrakcyjnym miejscem do
mieszkania, pracowania, inwestowania.





Temat: Nowy most na Wisle .....
Kopiuje, bo za chwile artykul bedzie niedostepny, a jest dosc ciekawy!

PozdrawiaM!

jdk
=========

Most jak za czasów króla Jagiełły

Renata Metzger 20-10-2004 , ostatnia aktualizacja 20-10-2004 17:17

Cud techniki - tak współcześni określili most pontonowy, jaki dla wojsk
Jagiełły ciągnącego pod Grunwald zbudowano prawie 600 lat temu w okolicach
Kozienic. Czy powstanie replika konstrukcji?

czytaj dalej »

Jak donosi kronikarz Długosz, w 1409 r., na polecenie króla Władysława Jagiełły
mistrz Jarosław zbudował pod Kozienicami drewniany most pontonowy, który został
potem spławiony do Czerwińska i tam w 1410 r. służył wojskom i taborom
królewskim do przeprawy przez Wisłę przed walna rozprawą z Krzyżakami.

- Historia powinna nie tylko uczyć, ale i przemawiać do wyobraźni, dostarczać
rozrywki. W ten sposób można nią zainteresować więcej osób - uważa Tadeusz
Derlataka, służbowo przewodniczący radomskiej Rady Miasta, prywatnie pasjonat
historii. Stąd jego pomysł, by wybudować replikę mostu sprzed lat. - Napisałem
już w tej sprawie do Muzeum Wojska Polskiego. Czekam, że ich specjaliści
dostarczą szczegółów technicznych, ewentualnie sporządzą plan budowy repliki -
mówi Derlatka.

Według niego, skoro oglądać inscenizacje bitwy pod Grunwaldem ciągną co roku
tysiące turystów, to i zobaczyć taki most też będą chcieli. Tym bardziej że w
opinii współczesnych Długoszowi, konstrukcja uchodziła za cud ówczesnej
techniki. - Teraz to saperzy szybko takie mosty stawiają, wtedy to było coś
niezwykłego - dodaje Derlataka.

Propozycja podoba się burmistrzowi Kozienic Tadeuszowi Śmietance. - Wojsko
mogłoby pomóc w budowie i byłoby wtedy już zupełnie tak, jak przed wiekami -
zapala się do pomysłu. Na razie czeka na dokładniejsze dane, bo wtedy będzie
można zastanowić się nad kosztami i nad tym, gdzie szukać pieniędzy na ten cel.

Most miałby powstać albo w przyszłym roku na 595 rocznicę Grunwaldu, albo w
2010 r. na 600. rocznicę. - Jest trochę czasu, ale to pozwoli właśnie lepiej
się przygotować, bo diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach - mówi Śmietanka.

- A jakby most już był, to byśmy spłynęli z nim Wisłą: prezydenci Radomia i
Kozienic do Czerwińska. W Warszawie też mógłby się przyłączyć tamtejszy
prezydent i inni goście. Byłoby pięknie - rozmarza się Derlatka.

W przyszłym roky przypada 500. rocznica uchwalenia w Radomiu konstytucji nihil
novi. Właśnie w tym tygodniu zostały wystosowane zaproszenia do objęcia
patronatu nad obchodami do prymasa, prezydenta RP, premiera, marszałka Sejmu.
Przewodniczący Derlatka nie traci nadziei, że uda się w naszym mieście
zorganizować wyjazdową sesję parlamentu, jeśli nie całego, to chociaż jego
prezydium. - Będę w tej sprawie wkrótce rozmawiał z wicemarszałkiem Tomaszem
Nałęczem, posłem z Radomia, który obiecał poprzeć nasze starania - twierdzi
Derlatka.






Temat: Obwodnica Radomia
1. Sejmik (o ile chodzi o sejmik województwa) nie jest w żadnym przypadku
inwestorem dróg krajowych - chyba, że zostanie zawarta odpowiednia umowa
pomiędzy ZW i GDDKiA, ale by ją skonstruować bez naruszenia dyscypliny finansów
publicznych, trzeba by się pogimnastykować, bo żadna jednostka samorządu nie
może wydawać pieniędzy ze swojego budżetu na inwestycje, które nie pozostają w
jej kompetencji. Choć oczywiście miejscowi geniusze od komunikacji mogą mieć
odrębne zdanie na ten temat, a nawet wypowiadać je bez zażenowania w obliczu
nic nie kumającej gawiedzi i niekompetentnych dziennikarzy
2. Sejmik nie przygotowuje żadnych przebiegów czegokolwiek, poza przebiegiem
swoich własnych obrad. Przebieg nowych odcinków dróg wojewódzkich mógłby zostać
wstępnie określony w planie województwa lub innym opracowaniu organów
podległych Zarządowi Województwa lub wykonanym na jego zlecenie, a następnie
wprowadzony do gminnego planu miejscowego (po przewidzianych w prawie o
planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym negocjacjach), ale w przypadku
lokalizacji dróg krajowych - obowiązuje specustawa o lokalizacji dróg krajowych
i autostrad oraz zawarte w niej procedury lokalizacyjne, przeprowadzane przez
WOJEWODĘ - to samo dotyczy lokalizacji miejskich odcinków dróg krajowych. Np. w
przypadku niedawnej modernizacji miejskiego odcinka S7 - miałem okoliczność
uczestniczyć (jako strona) w takiej procedurze, przeprowadzanej przez radomską
delegaturę UW.
3. Ustalenia planu województwa w zakresie lokalizacji obwodnic na przebiegu
dróg, których budowa nie leży w kompetencji samorządu województwa, mają jedynie
charakter kierunkowy i informacyjny. Nie są więc podstawą prawną do
jakichkolwiek decyzji administracyjnych poza pozytywnym uzgodnieniem dowolnego
wariantu tych obwodnic, zaproponowanego przez właściwy podmiot. Poza brakiem
odpowiedniego rozstrzygnięcia na poziomie właściwych w sprawie organów
centralnych, jest tak także dlatego, że skala planu uniemożliwia wykorzystanie
go jako podstawy merytorycznej do ustalenia konkretnej lokalizacji w procedurze
w/w specustawy - gdyby przypadkiem komuś taki pomysł przyszedł do głowy. Inne
opracowania planistyczne, które jakkolwiek odnosiłyby się do przebiegu
obwodnicy S12, poza planem ZP województwa - nie były przez region wykonywane
ani zlecane.
4. Miasto ma zapisany w studium u.ik.z.p. proponowany przebieg obwodnicy S12
(inny niż wyznaczony w nowych i starych planach wojewódzkich i starych planach
gmin sąsiednich). Opracowywało ponadtoplan/plany miejscowe, uwzględniające
przebieg drogi śródmiejskiej, którą MPU postulowało jako alternatywny przebieg
S12. Nie sprawdzałem czy coś z tego było w końcu uchwalone, ale możliwość
zaprojektowania drogi w parametrach drogi ekspresowej przez tereny
zainwestowane - jest wątpliwa w świetle wymagań rozp. o warunkach technicznych
dla dróg publicznych i ich usytuowania. O merytorycznym uzasadnieniu
wprowadzaniu drogi ekspresowej na takie tereny - taktownie zamilczę.
5. Cały ten merytorycznie wątpliwy zabieg z alternatywnym przebiegiem
śródmiejskim S12 - był w zamierzeniu chwytem formalnym, by miasto mogło sobie
zbudować drogę śródmiejską za zewnętrzne pieniądze. Zatem twierdzenie, że ma
ono być tu inwestorem - jest raczej na wyrost.
6. Dezinformowanie o rzekomym rozstrzygnięciu w sprawie jakiegokolwiek
przebiegu dróg ekspresowych w okolicach Radomia jest działaniem szkodliwym z
punktu widzenia potencjalnych inwestorów i mogącym stymulować spekulację
gruntami na bazie fałszywych przesłanek. Dlatego działania takie trzeba
potępiać i piętnować. Mam nadzieję, że wynikają one wyłącznie z braku wiedzy i
niefrasobliwości, a nie ze złej woli osób, które się nimi na tym forum i poza
nim zajmują.
Pzdrwm



Temat: Jak zaplanowac podroz samochodem do Bulgarii?
Będziecie pierwszy raz w RO, nie można jej przejechać o tak sobie nic po drodze
nie widząc, szkoda byłaby wielka, dlatego polecam taką trasę by choć trochę
posmakować uroku tego kraju.
do BG:
dzień 1:Warszawa ( wcześnie rano!)-Radom-Rzeszów-Barwinek-Presov-Kosice-Miskolc-
Debrecen-Oradea-Cluj. Nocleg pomiędzy Oradeą a Cluj - jest sporo niezłych
motelików przy drodze.

dzień 2: Cluj-Targu Mures-Sighisoara. Koniecznie zwiedzić!!!, wystarczy 2-3
godziny by pospacerować po bajkowym starym mieście otoczonym murami z wielką
bramą zegarową, wypić kawę w jednej z uroczych kafejek. Potem dalej: Sighisoara-
Brasov, wstąpić choćby do Rynku i zobaczyć gigantyczną czarną katedrę. Z
Brasova na płd-wsch. do Bran by zobaczyć niewielki ale uroczy zamek, gdzie
turystom się wmawia, że mieszkał Dracula. Potem lokalną drogą od Rasnova (też
jest zamek)przez góry do głównej drogi Brasov-Bukareszt i mijając Sinaię(
eklektyczny pałac z czasów Austro-Węgier) dojechać na nocleg do Bukaresztu.

dzień 3: Bukareszt-nową autostradą w kierunku na Konstancę do drogi 21, tam
zjechać na Calarasi. Przepłynąć Dunaj promem ( bilety kupić w budce przy
promie) i zaraz potem przekroczyć granicę RO/BG (zero ruchu), a przeprawa przez
Dunaj ma swój "klimacik".
Potem praktycznie pustą (dobrą!) drogą z Silistrii do Dobrić i już do Varny.

z BG:
dzień 1: podobnie do Bukaresztu i tam nocleg, ale wcześniej zwiedzić miasto, bo
naprawdę warto. Zostawić auta pod hotelem, i metrem pojechać na Stare Miasto i
w okolice "wielkich bulwarów i gmachów Causescu"

dzień 2: (warunek dobra pogoda bo inaczej niewiele zobaczycie)
Bukareszt-autostradą do Pitesti-Curtea de Arges-Trasa Transfogaras. Przejazd
przez najwyższą partię Karpat Południowych, widoki zapamiętacie na całe życie.
Z gór zjechać do Sibiu, potem, jeśli czas pozwoli, to przed Deva zjechać do
Hunedoara, zobaczyć zamczysko królów węgierskich ( ja byłem już o zmierzchu,
nie wszedłem do zamku ale i tak było warto). Potem przez Arad do Szeged na
Węgrzech i tu nocleg.

dzień 3: Szeged-Budapest-Szentendre, pospacerować po uroczym miasteczku i
zwiedzić muzeum marcepanu. Stamtąd promem do Vac i przez Zvolen-Banską
Bystrzycę do Chyżnego i do domu.

Oczywiście można jechać zupełnie inaczej, poświęcając choćby więcej czasu na
Węgry, można też inaczej przejechać przez RO, ale Sighisoara i Góry Fogaras to
najpiękniejsze miejsca w tym kraju (nie tylko moim zdaniem) i mimo, że już tam
byłem, w tym roku ponownie pojadę podobną trasą. Jeszcze jedna uwaga: polecam
przekroczenie granicy właśnie przez Silistrię. Nie jechałem nigdy przez
Giurgiu/Ruse, bo zniechęcały mnie opinie wielu turystów. którzy czekali tam
godzinami na przejazd przez granicę i most na Dunaju (jest to główne i
największe przejście graniczne RO/BG). Jeśli nie będziecie spać w Bukareszcie,
a tylko przejeżdżać, to odradzam przejazd tzw. obwodnicą. To koszmarna,
dziurawa i wąska droga, pełna tirów. Lepiej i szybciej jest przejechać przez
miasto. Będąc już w RO kupcie sobie nowy plan Bukaresztu aby łatwiej trafić na
nową, piękną autostradę w kierunku na Konstacę.
Szerokiej drogi i wielu wrażeń!



Temat: Grochów - wycieczka wspomnień
Dlaczego Praga nie ma legend?
Rozmowa z historykiem Janem Bergerem
Marcin Jewdokimow: Warszawę założyli Wars i Sawa, Śródmieście ma Złotą Kaczkę i
Bazyliszka. Czy z Pragą związane są jakieś legendy?

mgr Jan Berger: Nikt na razie do takowych nie dotarł. To tak, jakby pytać,
dlaczego żadnych legend nie ma Radom. Po prostu zabrakło jakiegoś wydarzenia
albo kogoś, kto miałby na tyle wyobraźni, żeby do zwykłego wydarzenia dopisać
magiczny element.

Przez Pragę nie przejeżdżał żaden bard.

To może być przyczyna. Choć wydaje mi się, że aby legenda rozwinęła się i na
stałe przylgnęła do jakiegoś miejsca, potrzebna jest także odpowiednia "pożywka"
ludzka. Na Pradze brakowało w zasadzie warstwy średniej i wyższej, które mogłyby
ubarwić jakąś historię albo podnieść zwykłą bajeczkę do rangi legendy.

Pragę tworzyło kilka wsi, które włączono do Warszawy w końcu XVIII wieku. Do
1889 roku kończyła się na rogatkach grochowskich. W tym samym roku włączono do
Pragi Kamionek, Szmulowiznę i Nową Pragę, a dopiero w 1916 - Grochów, Saską
Kępę, Targówek i inne miejscowości okalające Pragę.

Najazd wojsk Suworowa w 1794 roku spowodował tu rzeź i zniszczenie. Około 200
domów, które przetrwały między ulicą Targową a Wisłą, w latach 1807-10 kazał
wyburzyć Napoleon, żeby zbudować szaniec chroniący most. W 1817 roku Jakub
Kubicki zaprojektował plan odbudowy Pragi, który jednak nigdy nie został
zrealizowany. Nikt nie chciał się tu sprowadzać. Ludzie pamiętali o
zniszczeniach Pragi i po prostu bali się, że historia może się powtórzyć.

Bogaci wystrzegali się Pragi?

Tak. Sytuacja zmieniła się dopiero w początkach drugiej połowy XIX wieku. Wtedy
zaczęto realizować plany odbudowy, na mocy których założono m.in. park Praski i
koleje wschodnie.

Mimo tego na Pragę przeprowadzała się szczególnie niewykształcona biedota, która
miała większe problemy niż wymyślanie legend. To głównie biedni ludzie uczynili
z Pragi dzielnicę handlową i przemysłową. Handel koncentrował się głównie na
ulicy Targowej i w jej okolicach.

W latach 70. XIX wieku w praskich manufakturach pracowało 200 osób, pod koniec
już kilka tysięcy. Może wiek żelaza i stali zabił wyobraźnię prażan?

Czy ludzie, którzy sprowadzali się na Pragę, przywieźli ze sobą jakieś
opowiastki, które mogłyby pretendować do miana legendy?

Jeśli nawet takowe istnieją, to nikt jeszcze do nich nie dotarł.

mgr Jan Berger jest historykiem, wiceprezesem oddziału Grochów Towarzystwa
Przyjaciół Warszawy.

miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34886,432173.html



Temat: Dolina Pacynki czeka na ochronę
No cóż czuję się wywołany do tablicy.
Konserwator (w tym przypadku konserwatorka) ma rację sam choćby
najdoskonalszy wniosek nie jest wystarczający do objęcia
jakiegoś terenu ochroną to dopiero początek (co zresztą było
moją intencją). W ślad za nim powinna iść dokumentacja, choć nie
jest to regułą znam bowiem przypadki utworzenia użytków
ekologicznych i innych form dla których dokumentacja była o
wiele uboższa ( lub jej wcale nie było) niż wniosek który
skonstrułowałem. Oczywiście przygotowując takie opracowanie
można upichcić przy okazji z jeden doktorat oraz kilkanaście
prac magisterskich , ale dla mnie jest to już przesada (choć z
pewnością użyteczna i ciekawa)ponieważ ustawodawca wprowadził te
formy ochrony przyrody z myślą o ich w miarę szybkim i licznym
wprowadzaniu. Tak dokumentacja powinna obejmować również wypis
z rejestru gruntów (i to kosztuje) który pozwoli ustalić
właścicieli. Miło by było uzyskać również ich zgodę, ale nie
jest to wymagane. Rację mają również Ci którzy narzekają na
opieszałość urzędu, przykład - w roku ubiegłym w maju złożyłem
wniosek o ochronę głazu narzutowego we Wrzosowie, w sierpniu
dostarczyłem zgodę właścicieli, ustalenie numeru działki i
wypis z rejestru gruntów to żaden problem jednak do tej pory
cisza, choć właściwie pozostawałoby przygotować rozporządzenie i
podpis wojewody. Odległość od Warszawy też robi swoje, gdy rzecz
dzieje się np. w powiecie Piaszeczno odpowiednie służby
potrzebowały tylko trzy miesiące, aby utworzyć użytek
ekologiczny (Górki Szymona) my leżymy troszkę dalej. Podczas
przygotowywania Strategii Województwa, zauważyłem kilka dość
istotnych braków dotyczących naszego regionu z którymi
podzieliłem się autorem części przyrodniczej (warszawiak z
płockim rodowodem) w odpowiedzi usłyszałem kontr pytanie „czy
radomskie to mazowsze ?”. Po co to piszę ? Cóż musimy pamiętać
iż nic nie dostaniemy od tak sobie, musimy być aktywni i głośno
mówić o swoich potrzebach, szczególnie w Warszawie.
Wracając do doliny Pacynki razem z grupą chłopaków z
Jedlni „przeryliśmy” ją niemal całą i mamy dość materiałów
(poczynając od opracowań geofizycznych, a kończąc na własnych
obserwacjach), aby taką dokumentację wykonać i jeśli zimą znajdę
trochę czasu to ją przygotuję (oczywiście za darmo) i przekażę
wojewodzie. Zresztą nie wyważamy tu drzwi w połowie lat 90-tych
postulat utworzenia zespołu nieomal w tym samym kształcie był
jednym z wniosków przeprowadzonej inwentaryzacji przyrodniczej
gmin Jastrzębia i Jedlnia-Letnisko. Moglibyśmy również zwrócić
się do samorządów poszczególnych gmin o uznanie tego terenu za
zespół przyrodniczo-krajobrazowy. To jednak wydatek dla gminy,
bo dla terenów chronionych przez gminę obowiązkowo należy
sporządzić miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, przy
ogólnej mizerii finansów gminnych (i poziomie świadomości
radnych) to rzecz na ogół arcytrudna do przeforsowania. Choć np.
Rada Miasta Poznania w roku 1994 uchwaliła powstanie na swym
terenie 26 użytków ekologicznych i 2 zespołów przyrodniczo-
krajobrazowych (wnioski na kolejne 24 przygotowuje obecnie
Stowarzyszenie Salamandra). Według moich doświadczeń w każdej
gminie znajduje się co najmniej kilka takich obiektów o które
warto dbać, byłbym zadowolony gdyby udało się ochronić te
najwartościowsze i to nie tylko te w Radomiu.
Pozdrowienia dla wszystkich tych, którzy na forum (mam nadzieję
że nie tylko tu) tak gorąco reagują na tematy przyrodnicze.
Jacek Słupek





Strona 4 z 4 • Znaleziono 176 wyników • 1, 2, 3, 4
 
Copyright 2006 MySite. Designed by Web Page Templates